Lampy a’la Riviera Maison

Czy lubicie styl Riviera Maison? Luksusowy, elegancki, w naturalnych kolorach, bardzo zmysłowy. Cały urok tego stylu opiera się na prostych, ale szlachetnych materiałach – jeśli szkło to przezroczyste, jeśli porcelana to biała, drewno białe lub bielone, lub postarzane, wełny, wiklina, płótno, len i surowy jedwab. Próżno szukać tu neonowych barw, plastiku czy jakichkolwiek dekoratorskich wykrzykników. Dla mnie samo patrzenie na kolekcje tej marki jest kojące i uspokajające. Co innego metki z cenami – tu już gorzej ze spokojem. Powiem nawet że mogą przyprawić o lekką palpitacje serca. Ale od czegóż mamy sokoli wzrok i markety budowlane? Najechałam ostatnio jeden z moich ulubionych – Leroy Merlin. Doceniam ten sklep ze względu na doskonałą stronę internetową, pokazującą wszystko co mają dostępne na żywo także w wersji sklepu online – z mojego punktu widzenia to nieoceniona wygoda. Otóż wpadam, robię listę interesujących mnie rzecz, a następnie wysyłam Klientowi zestawienie sporządzone w Polyvore, z odnośnikami do sklepu. Co za ułatwienie w komunikacji.

Tym razem robiłam zestawienie inspirowane właśnie elegancko-weekendowym stylem Riviera Maison do domu utrzymanego w tymże właśnie stylu. Mam nadzieję, że wkrótce będę mogła pokazać nieco więcej z tego naprawdę fajnego projektu, a tymczasem obejrzyjcie koniecznie, jakie perełki można dorwać za naprawdę niewielkie pieniądze.

lampyOdnośnik do strony Polyvore, na której znajduje się zestawienie jest pod tym linkiem.

Pod spodem można obejrzeć poszczególne elementy, a klikając w link pod każdym z nich – przejść bezpośrednio na podstronę w Leroju.

Prawda, że to piękny styl? I tak idealnie pasuje do Bożego Narodzenia – te biele, szarości, odrobina magii i niedopowiedzenia. Mniam. Na zaostrzenie apetytów pod spodem kilka zdjęć – ja mam ochotę od razu tam wejść i zamieszkać.

rm1rm2rm3

Reklamy

PINKnie!

Dzisiejszy post zainspirowany jest po pierwsze miesiącem październikiem, a po drugie wizyta w Dubaju. Wizytę opiszę dokładniej gdy trochę czasu się znajdzie, ale środek października aż się prosi o przypomnienie, ze jest on światowym miesiącem świadomości i walki z rakiem piersi. Oznaczonym różową wstążeczką. Do Dubaju nawiązuję ponieważ anty-rakowy październik jest tam obchodzony hucznie. W hotelu, w którym się zatrzymaliśmy, od pierwszego października cała obsługa paraduje z różowymi wstążeczkami wpiętymi w klapę. Na biurowcu w centrum miasta wieczorem zapala się wielka na całą elewację różowa wstążka. Nie sposób przeoczyć.

Drogie Panie, a także Panowie, którym nieobojętne jest zdrowie bliskich Wam kobiet. Badamy!!!

Na swoją małą skalę postanowiłam uczcić październikowe przypominanie i przygotowałam poniżej całkiem różowe zestawy dla kobiet w różnym wieku.

Dziewczyny do 20 lat – Do pokoju polecam lekkie, składane meble i dużą dozę poczucia humoru. W profilaktyce raka piersi – obserwację i samodzielne badanie dotykowe. O tym jak je wykonać poinformują sympatyczni panowie na końcu postu. Dla Was moodboard poniżej.

mniej niz 20Następnie Panie w wieku 20-40 lat. Dla Was świeży, eklektyczny styl, doprawiony nutką retro. W badaniu piersi natomiast samoobserwacja oraz badanie USG lub mammografia piersi minimum raz na dwa lata.

20 do 40Dla Pań powyżej 40 roku życia nieco bardziej klasyczny, lecz wciąż eklektyczny styl. Szlachetne materiały dopasowane do często większych możliwości finansowych. Mammografia raz na dwa lata, USG piersi co roku i baczna obserwacja na co dzień.

powyzej 40No i na koniec – mili panowie którzy pokażą jak zrobić badanie piersi, a jeśli zdecydujecie się załadować ich na komórkę będą o nim regularnie przypominać. Zresztą zatrudnienie partnera do pomocy w tym badaniu jest jak najbardziej dobrym pomysłem, łączącym przyjemne z pożytecznym.

Fornir kamienny, czyli materiał idealny

Mimo totalnego braku czasu bardzo chcę podzielić się z Wami moim ostatnim zachwytem wnętrzarskim. Chodzi o materiał wykończeniowy, który jest jeszcze bardzo rzadko używany, a ma właściwie same plusy. Materiałem tym jest kamienny fornir.

Występuje w plastrach 60×120 cm (na zamówienie mogą być to inne wymiary), w najróżniejszych kolorach – ale wszystkie z mojej ukochanej, naturalnej palety. Faktura idealnie naśladuje prawdziwy kamień. Cenowo – bez masakry, w salonie wnętrzarskim cena w okolicach 300 zł/m2, ale da się ustrzelić także online bądź w Castoramie w cenie około 120 zł za plaster – z tym ze w Castoramie kolorystyka bardzo ograniczona.

Poza ceną i wyglądem ma jeszcze dodatkowe zalety. Jest bardzo łatwy w układaniu- kładzie się go jak tapetę, metodą klej do kleju. Przycinać można nawet nożycami. Pokrywa doskonale nierówności ścian. Dzięki dużemu rozmiarowi kładzie się błyskawicznie. Można układać na zaokrąglonych powierzchniach. Jest lekki, więc niema obawy przed zastosowaniem go np na całej ścianie (gdzie prawdziwy kamień mógłby wymagać solidnych wzmocnień). Jest diabelnie wytrzymały – testowany na wielkim stole roboczym w Interior Parku w Gdyni, gdzie przetrwał od trzech lat w stanie super tabuny Klientów, płytki, bankiety, parkiety i inne takie. No po prostu zaleta godni zaletę. Nie dopatrzyłam się jak na razie żadnych wad w tym materiale. Jeśli kogoś fantazja poniesie, może nawet zrobić sobie kamienną szafkę – albo na przykład okleić wyspę kuchenną.

Pod spodem wklejam kilka zdjęć pochodzących z materiałów producentów, wystarczy że wpiszecie hasło „fornir kamienny” w Google, pojawią się firmy gdzie możecie nabyć. Zdjęcia poniższe także linkują do stron, z których je ściągnęłam. Mam nadzieję że okażą się inspiracją dla remontujących mieszkania, ja na pewno będę wprojektowywać go w propozycje dla Klientów!

 

 

 

Home Staging dla Studentek

Tęskniliście?

Ja tak. Ale wklejam pod spodem zdjęcia, które pokażą co robiłam przez większość zeszłego tygodnia. Oprócz, rzecz jasna, normalnych projektów. To był naprawdę intensywny czas.

Na początek kilka informacji – mieszkanie dwupokojowe, w genialnej lokalizacji w Toruniu (7 minut na piechotę do Starówki), o bardzo dobrym rozkładzie (dwa pokoje, spory przedpokój, łazienka i kuchnia, w której można także posiedzieć), na zamkniętym osiedlu z ładnie zaaranżowaną zielenią, wynajęte za przystępne pieniądze. Idealne dla Studentów. Wyposażenie również bardzo, baaaaardzo studenckie – absolutnie wszystkie meble używane, w bardzo kiepskim stanie. Większość Studentów zapewne mieszkałaby tak jak zastała, zdecydowanie dało się mieszkać, ale skoro jedną z przyszłych mieszkańców jest moja kochana Siostra, uznałam że można przeprowadzić mały staging i nieco podnieść dziewczynom standard.

Prace, które zostały wykonane to:

– malowanie, tapetowanie (kuchnia i łazienka), zerwanie przepaskudniej (i porwanej) wykładziny w przedpokoju

– wymiana mebli w kuchni (na promocji w Ikea kupiłam cztery szafki za 160 zł w sumie plus blat zową szafkę pod zlew zasponsorowała Pani Właścicielka mieszkania), domeblowanie mieszkania. Oto meble które kupiłam (oprósz szafek kuchennych) – meblościanka młodzieżowa z biurkiem 200 zł, fotel duży 60 zł (plus 200 za transport całości), krzesła tapicerowane w kuchni 30 zł (za dwa, przywiozłam sama samochodem), regalik na książki 30 zł (także sama przywiozłam), dwa stoliki łazienkowe na jednej nodze po 10 zł (upolowane na megawielkiej przecenie w Leroy Merlin).

– wymiana lamp sufitowych (ich montaż jest naprawdę naprawdę prosty), dokupienie małego kinkietu do kuchni oraz lamp podłogowych – oczywiście najtańsze z Ikea, ale nowe, czyste, świeże, jasno świecące i do tego całkowicie neutralne stylistycznie.

– ubranie całości dodatkami – większość zakupiona w Leroy Merlin (wpadli w szał przeceniania poduszek i zasłon, płaciłam po 5 zł za poduszki i po 19 zł za zasłony), Jysku, parę rzeczy z Ikea. Ściany zostały ubrane kanwami ze zdjęciami (koszt 4-9 zł za sztukę) oraz robionymi samodzielnie „obrazkami” z próbek tapet (to akurat kosztowało okrągłe zero zł).

No dobrze a teraz zestawienie. Powiedzcie że ładnie bo napracowałam się jak bura oślica!

Czary mary z polyvore

Moi drodzy, mam dziką ilość pracy, stąd nieregularność w postowaniu. Poza tym chcę pokazać Wam dwa skończone projekty stagingowe i muszę skompletować zdjęcia. Jednak w tak zwanym międzyczasie chciałabym podzielić się z Wami świetnym sposobem na szybkie wizualizacje i inspiracje.

Czy słyszeliście o czymś, co nazywa się z angielska moodboard? Jest to tablica inspiracji, kolaż w którym zawiera się kolory, wzory, tekstury, zdjęcia – wszystko co ma wpłynąć na gotowy projekt, ma go zainspirować na początku  lub dodać ostateczny sznyt na końcu. Nie wiecie, czy limonkowe dodatki zagrają z Waszym pokoju? Chcecie sprawdzić, jak klasyczna szafka odnajdzie się w na wskroś nowoczesnym i minimalistycznym wnętrzu? Kiedyś brało się w tym celu kartkę i szalało z nożyczkami, klejem i magazynami wnętrzarskimi. Teraz wystarczy zalogować się na portal Polyvore.

Polyvore służy właśnie do tworzenia kolaży. Po zarejestrowaniu się przesuwamy ikonkę polyvore na pasek przeglądarki i voila – możemy zachowywać dowolne obrazki. Zobaczcie jak to wygląda – zrobiłam skan dodawania obrazków z blogu www.takieladne.com

Obrazki te pojawią się na stronie Polyvore w zakładce CREATE / MOJE ELEMENTY:

Obrazki za pomocą myszki przeciągamy na pole robocze po lewej stronie i dowolnie układamy nasz kolaż. Polyvore zapewnia wszelkie potrzebne do tego narzędzia – obrazek można wkleić w całości, wyciąć automatycznie (najlepiej działa to przy obrazkach typu „sklepowego”, gdzie dana rzecz prezentowana jest na białym tle bez cienia), wyciąć ręcznie, przesuwać do przodu lub do tyłu.

Co więcej, oprócz elementów które dodamy sami, Polyvore ma gigantyczną bazę elementów z praktycznie każdej dziedziny (zwłaszcza mody i wnętrz), ma także niezliczoną ilość elementów tła, kilkanaście czcionek (niestety brak polskich znaków) i masę efektów specjalnych. Baza elementów stale się powiększa, bo każdy z dodanych przez użytkowników obrazków staje się dostępny dla wszystkich. Jeszcze wskazówka odnośnie dodawania – jeśli strona Polyvore nie chce „złapać” zdjęcia, spróbujcie najpierw dodać go do strony Pinterest, a stamtąd do Polyvore – zazwyczaj taki manewr dodaje zdjęcie.

Gotowy efekt jest nie tylko fajny wizualnie, ale i zapewnia masę informacji, ponieważ wszystkie „złowione” przez nas zdjęcia zapisują się z informacją ze strony, z której zostały pobrane – wyświetlają się później po prawej stronie jako elementy składowe kolażu. Możecie obejrzeć to dokładnie na przykład klikając w kolaż z tego wpisu.

Bardzo Was zachęcam do eksperymentowania z tym narzędziem. Składanie takiego kolażu trwa tylko chwilę, pomaga ułożyć sobie w głowie i zwizualizować pomysł, a przede wszystkim jest świetną zabawą. Jeśli uda Wam się coś stworzyć to zapraszam do wklejenia linku w komentarzach. Zwłaszcza że chodzi mi po głowie kolejny konkurs z użyciem tego narzędzia :))) Ale to jeszcze moment, muszę pozwolić pomysłowi dojrzeć.

 

Gdy do przodu zegar….

Moi Drodzy, dzisiaj będzie o czasie i planowaniu. Ponoć każde zadanie jest jak gaz i wypełnia całą dostępną przestrzeń. I w drugą stronę – bardzo pięknie daje się kompresować do dostępnego na jego wykonanie czasu. Idąc tym tropem – w sobotę wykonałam staging, na który teoretycznie miałam przeznaczyć dwa tygodnie.

Objął wywiezienie starych mebli, zakup i wstawienie nowych, wymianę części lamp, dobór i zakup dodatków, a także skoszenie dżungli na działce i wykonanie przesieki do drzwi wejściowych. Nie udało by się gdyby nie stuprocentowe zaangażowanie Właścicieli (a właściwie ich Znajomych, którzy spędzali w rzeczonym domu urlop). Mam nadzieję że efekty stagingu – po sesji zdjęciowej – będziecie mogli podziwiać już wkrótce.

A dzisiejszy post ilustruje zegar z Jyska, obecnie w promocyjnej cenie 50 zł, bardzo bardzo ładna rzecz, spory zegar o średnicy 60 cm za śmieszne pieniądze. Pomysł dla odnawiających lub dekorujących mieszkanie niewielkim kosztem (ekhem, czy to była już ZBYT wyraźna aluzja do konkursu z poprzedniego postu??)

Patchworkowe szaleństwo

Znowu trafiłam na ładności. Tym razem – patchworkowe meble, ubrania, lampy, wszystko. Pochodzą ze sklepu Bluckberry, myślę że miłośnicy kolorów i wzorów powinni przed wizytą tam zrobić sobie dobrą herbatkę lub kawę i nastawić się na dłuższe oglądanie. Sądzę, że cały pokój umeblowany w ten sposób byłby na dłuższą metę nie do zniesienia, ale pojedyncze egzemplarze w połączeniu z bardziej stonowanym tłem – jestem na tak!

Na stronie jest sporo rzeczy do oglądania, ja zwróciłam uwagę na patchworkową sofę i fotel oraz na lampę. Zobaczcie.

Obrazek

Obrazek

Obrazek